Katarzyna Szymczyk – zbiórka na leczenie i fizjoterapię

Od urodzenia choruję na mukowiscydozę. To podstępna, genetyczna choroba, która z każdą chwilą zabiera oddech.

Początkowo nie przeszkadzała mi za bardzo. Inhalacje, drenaże, leki, co kilka miesięcy szpital. Z czasem doszło uwiązanie do koncentratora tlenu. Rurki stale ciągnęły się za mną. Decyzja o przeszczepieniu płuc była tylko kwestią czasu. Przeszłam odpowiednie kwalifikacje, milion badań i pozostało czekać na cud.

Dobrze by było gdyby to było spokojne czekanie. Czytelnicy mojego bloga na Facebooku wiedzą, że sporo przez ten czas przeszłam i musiałam poświęcić. Moi rodzice włożyli w to również mnóstwo czasu i pieniędzy. Pracowali od świtu do nocy, wozili mnie do szpitali, codziennie odwiedzali. Przywozili jedzenie, płacili za rehabilitację, sprzęty medyczne. Dużo zawdzięczam regularnej zbiórce 1% i darowiznom na subkonto.

Po ostrej kwasicy oddechowej w grudniu wyszłam w lutym do domu. O włos uniknęłam śmierci. Do codzienności dołączył respirator i większa ilość rehabilitacji. Z każdy dzień patrzyłam z nadzieją i w końcu zadzwonił.

6 maja 2019 r. o 14:30 dostałam telefon, że tata i chłopak mają przewieźć mnie 500 km do Szczecina. Do końca nie było wiadomo czy operacja się odbędzie. Wezwane były dwie osoby poza mną. Na szczęście pasowały do mnie. Droga była bardzo męcząca. Udało się w ostatniej chwili. Po dwugodzinnym zakładaniu potrzebnych wkłuć nastąpiła operacja. Trwała 6 godzin, udało się. Rehabilitacja i rekonwalescencja po przeszczepieniu płuc to nie byle co. Mój tata został ze mną w Szczecinie, by pomóc mi w dalszej walce. Dotarłam aż tutaj, ale potrzebuję wsparcia finansowego, by moja rodzina i ja mogła to udźwignąć. Pierwsze tygodnie po operacji, zakup potrzebnego sprzętu do kontroli parametrów.

Obiecuję wszystko odpracować, odwdzięczyć się światu, jak tylko zdołam. Dziękuję z góry za każdą pomoc.

Wybierz metodę płatności
Dane osobiste

Dane do rozliczeń

Suma Darowizny 10,00zł